
Romantyczna kolacja... komu nie chodzi po głowie...
No to zrobiłam kolację, ubrałam się jakby było wielkie święto...
Miało być wielkie, bo nasze, wspólne...
Zrobiłam kolację, zapaliłam świeczki.
Ostatnie poprawki w lusterku i dzwonek do drzwi!
K. wszedł i powiedział zdziwiony: "Przy podgrzewaczach??".
Zdmuchnęłam świeczki.
Zapaliłam światło.
Zjedliśmy.
I dzisiaj tak sobie myślę, że stało się dobrze. I kiedy K. pyta, co dla mnie jest romantyczne, mówię, że zaskoczenie. Niecodzienność. ale i codzienność można ustroić w piórka... wystarczy usiąść koło siebie, mocno przytulić i rozmawiać ze sobą jakby nie było jutra...
a co dla Was jest romantyczne?
a co dla Was jest romantyczne?
Rudowi- maj:*