środa, 3 listopada 2010

wszystko co dobre...

szybko się kończy...
i to tak apropos nie tylko sałatki od mamizy...
ale nie ma co narzekać, data kolejnego spotkania ustalona:)
tym razem ja robię niespodziankę:)
namacalne dowody Konradowej wizyty są!! patrz niżej:)
czajnik!!
jest czajnik- jest herbata:D i kawa oczywiście:)
i powiem Wam, że nie ma to jak swój osobisty czajnik w akademiku:)
mała rzecz a cieszy...


innych dowodów już nie mam:) zjedzone zostały z wielką przyjemnością:)
mamiza moja to jest po prostu wielka...
nie dość, że my tu sanatorium mamy, to ona nam święta na początku listopada wyprawia:D
ah:)

Brak komentarzy: