...w pewnym małym miasteczku żyło spokojne małżeństwo, które przeżyło wspólnie nie jeden kryzys i nie jedną czarną godzinę... było im ciężko... kobieta codziennie kupowała jedną bułkę, którą dzieliła między siebie i męża. Kochała go tak mocno, że oddawała mu zawsze górę bułki, tę lepszą i delikatniejszą część. Gdy w dzień ich 50-tej rocznicy ślubu przygotowywała śniadanie, zostawiła sobie w "nagrodę" swoją ulubioną część, której wyrzekała się przez 50 lat... Jej mąż mocno ją przytulił i ucałował... czekał 50 lat na swoją ulubioną dolną część bułki i wreszcie spełniło się jego pragnienie..."
Rudku, który lubisz czosnek, kisiel, koty, czekoladę kokosową!
Martuś, która nie lubisz rodzynek i kminku!
Pajucie, który jesz wszystko:) i pijesz piwo bez słomki!
Dorku, Gumisiowy Potworku!
Klodii, nie jedząca zup z jednym małym wijątkiem!
Olku, uwielbiający sos czosnkowy!
Darucho, która pijesz kefir z Kościana:)!
rozmawiajmy...mówmy o błahostkach, rzeczach małych i śmiesznych...
pozwólmy się poznać bliskiej osobie i uczmy się jej...
tęsknię za Wami!!!
kto zjeżdża na Wszystkich Świętych?? Musim się uwidzieć!!
sobota, 18 października 2008
niedziela, 12 października 2008
diilema
głupi problem, trochę moralny ale może nie do końca...
mam sen, wizję...widzę psa przywiązanego do łańcucha...widząc mnie skacze i merda ogonem, piszcze, jakby wołał mnie do siebie, prosząc o cień pieszczoty...
a ja jestem rozdarta...
wiem, że jeśli podejdę, będzie przez chwilę szczęśliwy...dam mu nadzieję, którą po chwili odbiorę i zostawię go rozczarowanego i oszukanego. Zamknę wtedy oczy i uszy, nie spojrzę już na niego i odejdę...zapomnę...
mogę też udając, że go nie widzę, odejść od razu...jeśli nie pozna smaku mej bliskości, nie będzie tęsknił...będzie mu łatwiej...
nie wiem...konflikt tragiczny?? a może lepsze zło??
mam sen, wizję...widzę psa przywiązanego do łańcucha...widząc mnie skacze i merda ogonem, piszcze, jakby wołał mnie do siebie, prosząc o cień pieszczoty...
a ja jestem rozdarta...
wiem, że jeśli podejdę, będzie przez chwilę szczęśliwy...dam mu nadzieję, którą po chwili odbiorę i zostawię go rozczarowanego i oszukanego. Zamknę wtedy oczy i uszy, nie spojrzę już na niego i odejdę...zapomnę...
mogę też udając, że go nie widzę, odejść od razu...jeśli nie pozna smaku mej bliskości, nie będzie tęsknił...będzie mu łatwiej...
nie wiem...konflikt tragiczny?? a może lepsze zło??
wtorek, 7 października 2008
styrana
wiem, że to początek a początki bywają z reguły trudne ale nie wiedziałam, ze aż tak...12-sto godzinne maratony na uczelni to naprawdę za dużo...
a wszystko po to, by zostać pedagogiem, ot co! śmiechu warte:D
heh, kochany maj w nawale obowiązków i terminów chciał kochanej Martuni ugotować kolacyjkę... nie przewidział jednak, że kochana Marta w celu bezpieczeństwa odłączyła kuchenkę...kolacja będzie więc z przyczyn technicznych...nieco później:)
całuje moje rude, pajowe, dorowe i Inne:*:D
foto nóg nie jest przypadkowe;) masssaż potrzebny od zaraz!!
piątek, 3 października 2008
rusz w drogę...
środa, 1 października 2008
było tak...
wygnanie
wolność
odpowiedzialność
tęsknota
sen
bałagan
a było tak beztrosko...kocham ten czas, który właśnie minął...
wolność
odpowiedzialność
tęsknota
sen
bałagan
a było tak beztrosko...kocham ten czas, który właśnie minął...
Subskrybuj:
Posty (Atom)