od tygodnia leje w mym mieście, kap kap płyną łzy, łez kałuża,
i wtedy przyszedł maj, asfalt śliski jak brzuch ryby,
w strugach deszczu płacz płacz niech popłyną strumieniami Twoje łzy,
ludzie biegną, bo się boją deszczu...
autobusy zapłakane deszczem, ścieka wilgoć po sercu i palcie,
kroplą deszczu namaluję Cię aż będę niebieska w smutnym kolorze blue...
i wtedy przyszedł maj, asfalt śliski jak brzuch ryby,
w strugach deszczu płacz płacz niech popłyną strumieniami Twoje łzy,
ludzie biegną, bo się boją deszczu...
autobusy zapłakane deszczem, ścieka wilgoć po sercu i palcie,
kroplą deszczu namaluję Cię aż będę niebieska w smutnym kolorze blue...

2 komentarze:
Niech sobie pada:) Marik i tak deszczu sie nie boi i śmiga w japaneskach:) Buziooole Majucie:**
deszczowo? a kysz, deszczy zły! a sio, a sio, poszedł ty!
;-)
Prześlij komentarz