integracja z miejską naturą trwa...
łono natury oblegać zaczęłyśmy!! niedziela- wypad na łono, poniedziałek-przerwa na łonie z dwoma skutkami ubocznymi... jedna ofiara śmiertelna- wielka mrówa zgnieciona przez sylwiową teczkę, ogólną antyłonówkę przymuszoną do naturzenia... i mój nagi stóp lewej nogi został zaatakowany przez wróbla!! ja nie wiem, co ja , ptasia mama?? jak mnie gołąb nie potrąci to wróbel zaczepi...
ehh, to pewnie moje paznokcie tak działają:D (patrz niżej niżej:)
a to foto z naturzenia niedzielnego, z kupim zapachem w tle;)
łono natury oblegać zaczęłyśmy!! niedziela- wypad na łono, poniedziałek-przerwa na łonie z dwoma skutkami ubocznymi... jedna ofiara śmiertelna- wielka mrówa zgnieciona przez sylwiową teczkę, ogólną antyłonówkę przymuszoną do naturzenia... i mój nagi stóp lewej nogi został zaatakowany przez wróbla!! ja nie wiem, co ja , ptasia mama?? jak mnie gołąb nie potrąci to wróbel zaczepi...
ehh, to pewnie moje paznokcie tak działają:D (patrz niżej niżej:)
a to foto z naturzenia niedzielnego, z kupim zapachem w tle;)

1 komentarz:
TAK!!! Osiemnaście lat na zawsze!!! ;D widzę, że ta majowa przyroda przyciąga wszystkich :) Majucie, może ptaszka Ci potrzeba, dlatego te wróble i te gołębie tak Cię zaczepiają? ;> ;p :*
Prześlij komentarz