wtorek, 15 kwietnia 2008

stało się

stało się to, czego od dawna się spodziewałam...w mojej wyobraźni już nie raz miało to miejsce więc chyba podziałało prawo Murphye'go...dostałam z gołębia!! ściślej z jego skrzydła!! ale jest plus, zawsze mogła to być jego kupa:)
(kupą dostałam jakiś miesiąc temu...ale z boruszyńskiego gołębia inaczej smakuje:P)

...małe rzeczy są cudowne...bliźniaczki ubrane w różowe rajstopki i zielone plecaki są cudowne, wielki czarny Got z bukietem wielkich czerwonych róż jest w pytkę i ten grajek, który za każdym razem śpiewa tą samą piosenkę SDMu też jest w pytkę!!

"anioły, bieszczadzkie, bieszczadzkie anioły, dużo w was radości i dobrej pogody...
anioły, anioły bieszczadzkie, gdy skrzydłem Cię tracą-już jesteś ich bratem..."

to jakaś aluzja chyba do tego gołębia:)

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

nie wiedziałam, że potrafisz się z takich drobnostek cieszyć....zaskakujesz mnie...a jeśli chodzi o gołębia...no cóż w końcu musiało kiedyś do tego dojść:)

Majątek pisze...

umiem:D

Anonimowy pisze...

o jaaaaa, dostałaś ze skrzydła?? ;O od gołębia?? ;O przyznam się, że i ja kilka razy próbowałam sobie wyobrazić jakby to było, gdyby gołąb idący koło mnie nagle się wzbił w powietrze i mi przywalił ;d hmmm, ale kupa ponoć przynosi szczęście ;D
małe rzeczy są cudowne, zgadzam się :)codziennie spotykam ich wiele i dziękuję im za to, że są :) aż chce się uśmiechnąć; nawet wtedy, gdy powodów do uśmiechu brak... buziol! :*

caroline pisze...

o! zbratałaś się z gołębiem!
respect Wodzu! ;)*