środa, 31 grudnia 2008

***

Idzie Nowy Rok, nowe pomysły i nowe marzenia...
a może nie nowe, tylko stare ale odświeżone,
atakują nas ze zdwojoną siłą, czekając w kolejce na spełnienie...
dajmy im szanse urzeczywistnienia...
make your dreams come true:)!!!

na ten najnowszejszy Rok życzę wszystkim zapału i motywacji, chęci do działania i
spełnienia marzeń!!!

kurde, Wy też tak macie, że życzycie tego, czego Wam właśnie brakuje??
i dajecie prezenty, które sami chcielibyście dostać?? bo ja mam takie schorzenie:)

sobota, 13 grudnia 2008

takie se księżniczki...u zarania zimy...

Marta pasuje bardziej...:*
Może nam się nie chce
przesiadywać w bibliotece
uczyć się łaciny
malować drzewek na składni
itp

ale na pewno chce nam się...

wracać do domu
śpiewać kolędy
robić porządki
ubierać żywą!!! choinkę:)
jeść mamowe ciasta
pić wino
zapomnieć o wszystkim
i złapać oddech:)

jeszcze troszkę..........................................................................................................................................

niedziela, 7 grudnia 2008

just do it


nie cierpię końca weekendu, pożegnań i lingwistyki tekstu...
lubię Mikołajki, prezenty i grzane wino...

weekend domowy( choć daleko od domu) udany:)

się rozmarzyłam


niedziela, 23 listopada 2008

majtowe domino;)


z prac porządkowych podczas weekendu wyszło nam tylko pranie:)
chyba dlatego, że nie ręczne:D
poza tym brodzimy w kurzu, paproszkach i okruszkach...
i co najlepsze, wcale nam to nie przeszkadza:)

piątek, 21 listopada 2008

na lepsze:)

Mart mój po przeróbce w programie "Maj, zrób mi to"
niah niah, lubię tooo!
buziaki z okazji dnia życzliwości:*

czwartek, 20 listopada 2008

love is...

Love can move you take you deeper every time
Can make the darkest moments feel like heaven's come alive
Love can move you to a place inside your heart
Where you can fear no evil and acceptance is a natural part
of life

na osłodę jesieni zdjęcie letnie, mimo zimowej daty;)

piątek, 14 listopada 2008

uniesienie

nie lada uniesienie, bo aż na 20ste piętro, czego niestety nie widać...
przesłaniamy cudowny widok, który prezentował Wrocław nocą...
i nie czuć tam tego całego smrodu...

Wadą uniesienia jest upadek...
my się tylko trochę opuściłyśmy:)

sobota, 18 października 2008

dawno temu...

...w pewnym małym miasteczku żyło spokojne małżeństwo, które przeżyło wspólnie nie jeden kryzys i nie jedną czarną godzinę... było im ciężko... kobieta codziennie kupowała jedną bułkę, którą dzieliła między siebie i męża. Kochała go tak mocno, że oddawała mu zawsze górę bułki, tę lepszą i delikatniejszą część. Gdy w dzień ich 50-tej rocznicy ślubu przygotowywała śniadanie, zostawiła sobie w "nagrodę" swoją ulubioną część, której wyrzekała się przez 50 lat... Jej mąż mocno ją przytulił i ucałował... czekał 50 lat na swoją ulubioną dolną część bułki i wreszcie spełniło się jego pragnienie..."

Rudku, który lubisz czosnek, kisiel, koty, czekoladę kokosową!
Martuś, która nie lubisz rodzynek i kminku!
Pajucie, który jesz wszystko:) i pijesz piwo bez słomki!
Dorku, Gumisiowy Potworku!
Klodii, nie jedząca zup z jednym małym wijątkiem!
Olku, uwielbiający sos czosnkowy!
Darucho, która pijesz kefir z Kościana:)!

rozmawiajmy...mówmy o błahostkach, rzeczach małych i śmiesznych...
pozwólmy się poznać bliskiej osobie i uczmy się jej...

tęsknię za Wami!!!
kto zjeżdża na Wszystkich Świętych?? Musim się uwidzieć!!

niedziela, 12 października 2008

diilema

głupi problem, trochę moralny ale może nie do końca...

mam sen, wizję...widzę psa przywiązanego do łańcucha...widząc mnie skacze i merda ogonem, piszcze, jakby wołał mnie do siebie, prosząc o cień pieszczoty...

a ja jestem rozdarta...

wiem, że jeśli podejdę, będzie przez chwilę szczęśliwy...dam mu nadzieję, którą po chwili odbiorę i zostawię go rozczarowanego i oszukanego. Zamknę wtedy oczy i uszy, nie spojrzę już na niego i odejdę...zapomnę...

mogę też udając, że go nie widzę, odejść od razu...jeśli nie pozna smaku mej bliskości, nie będzie tęsknił...będzie mu łatwiej...

nie wiem...konflikt tragiczny?? a może lepsze zło??

wtorek, 7 października 2008

styrana

wiem, że to początek a początki bywają z reguły trudne ale nie wiedziałam, ze aż tak...
12-sto godzinne maratony na uczelni to naprawdę za dużo...
a wszystko po to, by zostać pedagogiem, ot co! śmiechu warte:D
heh, kochany maj w nawale obowiązków i terminów chciał kochanej Martuni ugotować kolacyjkę... nie przewidział jednak, że kochana Marta w celu bezpieczeństwa odłączyła kuchenkę...kolacja będzie więc z przyczyn technicznych...nieco później:)

całuje moje rude, pajowe, dorowe i Inne:*:D

foto nóg nie jest przypadkowe;) masssaż potrzebny od zaraz!!

piątek, 3 października 2008

rusz w drogę...



" Budząc się każdego dnia, wyruszasz w drogę. Zasypiając, możesz przeliczyć przebyte kilometry rozmów, zachwytów, kłopotów, rozmyślań. Jeśli każdego ranka wiesz, dokąd i dlaczego tam chcesz dotrzeć, czeka cię radość nienadaremnej drogi."

Agnieszka Bieńkowska "50 powodów, aby byc radosnym"

środa, 1 października 2008

było tak...

a jest...
przeprowadzka
wygnanie
wolność
odpowiedzialność
tęsknota
sen
bałagan

a było tak beztrosko...kocham ten czas, który właśnie minął...


wtorek, 23 września 2008

nienienie

Nie planuje!!niczego już więcej nie planuje!!
Nie snuje planów...Nie robie notatek i niczego nie zapisuję w kalendarzu!!
Bo plany chodzą własnymi ścieżkami...
a z rzeczywistością spotykają się tylko na skrzyżowaniu...
plany mają wtedy czerwone światło...
a ja zostaję z rzeczywistością, wrrr

No to idę:) w ciemno, a co!


środa, 17 września 2008

***

"Płynie melodia dobrze znana,
w subtelnym rytmie zmysłów czary.
Pieszczotą ust pobudzasz czułość,
wzniecając z iskry płomień mały."
(Eloise)


Foto zawdzięczam Wielkiej Ruth:):* lubię to...;)


niedziela, 14 września 2008

łopatka i jej maj

***

"Słuchaj, jest dzień i jest słońce, i jest dobrze, jest zrozumiale, kontury rzeczy są ostre i jednoznaczne, zamieszkujesz ten dzień jak własny dom, nawet wtedy, gdy ci w tym domu ciężko. Ale czy świadomość istnienia słońca i dnia wystarcza ci na to, abyś widział w ciemnościach, które są równie życiu właściwe jak światłość?"

(Anka Kowalska "Pestka")

czwartek, 10 lipca 2008

stary niedźwiedź mocno śpi

ogólnie to zauważyłam pewny niepokojący mnie fakt, a mianowicie: nic się nie dzieje:D
ja rozumiem, te powroty na domowe łona albo wypady na inne takie tam góry czy kałuże...
ale ogólnie to takie jakieś lenistwo czy cuś... jestem tego najlepszejszym przykładem, mam dwa kompy pod sobą i ani kszty chęci zaglądania tam, gdzie wiem, że nic się nie dzieje:)
dobra...piłam, przyznaję się bez bicia...

i se czekam na męnża, bo widziałam na rynku ofertę spodni męnskich
i se mogem pozwolić:)prawda!!

Tata, a Marcin powiedział, że jego tata powiedział, że babom to się mózg bez chłopa brandzluje:D

sobota, 28 czerwca 2008

wadzkaprzepro....

wszystkie znaki na niebie i na ziemi, w korytarzu, w kuchni i łazience wskazują na to, że....się przeprowadzamy:) płatki czokapik zostały na wierzchu ale rondelek do podgrzania mleka ostro zaklejony w kartonie...oka, niech będzie, zjemy z zimnym...tylko w czym?? dwa płaskie talerzyki raczej nie dadzą rady;/ zasypiamy głodne, budzimy się głodne:) intelygenty jestemy:D
już wyśniłam myszy w nowym mieszkanku:) nie będziemy same:) mua:*

czwartek, 19 czerwca 2008

i na co komu to?

„ Bezwolne marionetki na drucie, którymi kieruje łatwiej niż swoim szydełkiem . Co począć z takimi ludźmi? Dusze ich poruszają się regularnie jak ich zegarki. I cóż mi za przyjemność pytać ich o cokolwiek, kiedy już z góry wiem, jaka będzie odpowiedź? Albo dyskutować z nimi, kiedy boją się mieć inne zdanie niż ja? "

Jakby ktoś się nie domyślił to mowa tu o tych wszystkich ciepłych kluchach( facetach), które są na każde nasze skinienie....nie radze zaprzątać sobie takimi głowe...ciekawsza jest wersja "za włosy i do jakskini" - przynajmniej wg niektórych:)

" Nie warto siąść na konia, który nawet wędzidła nie szarpnie"

środa, 18 czerwca 2008

niech Cię zobaczą

" ta blondyna z nogami", "ten mały z przymulonymi oczami", "ta co się zawsze buja z tą", "ta wysoka z kolczykiem", "ta wredna i wiecznie głośna"...

wystarczy jedno zdanie, żeby określić osobę, której się nie zna...
pierwsze wrażenie jest tak silne,
że potrafimy wytworzyć nową osobę,
dodać jej cechy, których nie posiada bądź obedrzeć z tych,
które należą do niej, tylko są schowane pod codzienną maską...

czasem chciałabym usłyszeć to jedno zdanie,
które pojawia się na ustach nieznajomych,
którzy mnie obserwują... a czasem nie:)

"Ona jest jak promień słońca, daje radość mi, słuchaj mówię Ci"


poniedziałek, 16 czerwca 2008

tik tak tik tak

jestem bombą...nie sex bombą, nie bombą kaloryczną, chociaż to drugie już bardziej pasuje...
jestem bombą zegarową naładowaną napięciem, stresem i obawą o to co będzie...
i już niedługo wybuchnę:)

i nie bądźmy kochankami żonatych facetów!!
w ogóle nie bądźmy kochankami!!
na co to komu??
zamiast czytać lektury prowadzimy rozmowy egzystencjalne;)

niedziela, 15 czerwca 2008

tyle słów niewypowiedzianych

czas aktywnej eliminacji studentów trwa!! tzn jeszcze nie ale już nam odwala...ogólnie więcej przeżywamy niż się uczymy:) słodkie czułostki zamieniłyśmy na zwroty typu "ale jesteś pusta", "jest Ciebie z każdym dniem coraz więcej"( to do mnie było, jakaś głupia aluzja;/), albo moje ulubione "dziękuję Marto, możesz odejść":D

i jakby ktoś chciał zmienić coś w swoim życiu polecam przemeblowanie:) nawet jeśli działa wszystkim na nerwy i jest do dupy niepodobne to i tak jest fajnie:D

tu je link fajnej piosenki Czesława "Wesoły kapelusz" ale nie wiem jak zrobić, żeby wyglądał ładnie i żeby można było , no wiecie o co chodzi...podejrzewam, że nikomu to do szczęścia nie jest potrzebne, no!
http://rapidshare.com/files/119041727/05-Wesoly_Kapelusz.mp3.html

sobota, 7 czerwca 2008

motywacji brak....

....kolejny dzień mija a mi się nic nie chce.....snuje się po mieszkaniu a to znów siadam przed kompem...kącikiem oka zerkam na ksiażki i sterte notatek, czasem nawet wezme je do ręki, by po chwili je znów odłożyć....kompletny brak motywacji, a zegar wciąz nieubłaganie powtarza tik tak...przynajmmniej on robi swoje

"Przeklęty bądź, zegarze, w którym czas nie może być cofniony."

poniedziałek, 2 czerwca 2008

ups, zjadłam weekend...

baba moja, której już niaa maa:(


wszystko jem ostatnimi czasy, jadłam przez cały weekend, non toper...zjadłam samotność, zjadłam ostatnie dni maja i dlatego już jest czerwiec, zjadłam obiad (trzy dni pod rząd ten sam ale to nic), zjadłam cała babkę, masę słodyczy, jogurtów i żelków...matko kochana, jem jak smokkk ,a do tego jest mnie coraz więcej i szerzej i wyżej i ciaśniej...i mam zaliczenie z gramy:D


"Złam to serce na pół

Przeżuwaj i spluń
Niech resztki spłucze deszcz"

K.Nosowska

piątek, 30 maja 2008

cimno

właśnie zgasło swiatło!! na szczęście tylko światło a nie radio i komputer do tego...a co to znaczy, Martuś??;> nooo?? hmm:) nie dość, że mam schizy, czuję się obserwowana i podsłuchiwana to jeszcze to!! to zwariowania jeden krok...jeden jedyny, trzymajcie mnie!!

czwartek, 29 maja 2008

a Marta jak zwykle wkręca:)

i na pewno mi nic nie zrobi za to zdjęcie, bo mnie lubi i nie może beze mnie żyć i przywiezie mi ciastooo, bo jest kochana:)a ja upiekłam babkę, kupiłam ziemniaki i kalafior i wróciłam z tarczą z zakupów pt." Prezent dla mamy" i się nadziwić nie mogę co kobiety widzą w robieniu zakupów, hmm...może ja nie jestem pełnowartościową kobietą...oj oj, bo będę miała zakwasy...

środa, 28 maja 2008

Antykwariat...

z duszą!! bo to miło jak ludzie, na których się musisz natykać, którzy Cię otaczają, mają to coś, co zwie się duszą...oszz kurde, od myślenia mam zakwasy w nogach...a mówią, że myślenie nie boli, hmm...ciwne...

poniedziałek, 26 maja 2008

follow the sound

"znalazła raz pewna pani aparat do bani,
sentymentem wzruszona wzięła go w ramiona"
Debiut Czesława nie przeszedł niezauważenie
koło naszego wraźliwego ucha, zasłuchujemy się:)

wyblaknięty rudy kasztan, a foto z serii "gdzie to ja nie byłam, czego to ja nie widziałam"
z majowego wypadu:) który była taaak dawno:(
"każdy plan można zmienić lecz wolę życie bez planu" tak umieć chcem...

czwartek, 22 maja 2008

wrrrr

moje chęci, niech się święci...


ja naprawdę starałam się uczyć, zrobiłam sobie porządek, wzięłam wszystko co może mi się przydać, usunęłam wszystko co może mi przeszkodzić... no i nic, gramatyka mi nie chce do główki wejść, bywa...zdarza się, takie życie słońce..
lubisz to, Suko!!:D


środa, 21 maja 2008

znowu ciągle pada...

od tygodnia leje w mym mieście, kap kap płyną łzy, łez kałuża,
i wtedy przyszedł maj, asfalt śliski jak brzuch ryby,
w strugach deszczu płacz płacz niech popłyną strumieniami Twoje łzy,
ludzie biegną, bo się boją deszczu...
autobusy zapłakane deszczem, ścieka wilgoć po sercu i palcie,
kroplą deszczu namaluję Cię aż będę niebieska w smutnym kolorze blue...

znowu są potrzebne...

poniedziałek, 19 maja 2008

it's the final countdown

Dziękuję wszystkim Robakom i Robaczkom,
które pamiętały o święcie moim osobistym majowym:)
takie buziole dla wszystkich Pamiętaczy:*:P
jeszcze sobie kawałek maja poświętujem imieninki
i wracamy do rzeczywistośći:)
aaa i poznajcie Gutka!!
do przytulania jest kiepski, bo ma wzdęcia
ale w nocy sprawdza się jedwabiście:)
znalazłam swoją drugą półgłówkę:)

piątek, 16 maja 2008

Die Null....

Taucht sie zum ersten Male auf
Dann freust du dich und bist gut drauf
Die Null beweist: Du bist fast groß
Du fühlst dich einfach grandios

Erscheint die Null zum zweiten Mal
Hast du in vielem noch die Wahl
Wie´s künftig mit dir weitergeht
Das meiste dir noch offen steht




Zum Geburtstag recht viel Glück,

immer vorwärts, nie zurück,
wenig Arbeit recht viel Geld
große Reisen in die Welt,
jeden Tag gesund sich fühlen,
sechs Richtige im Lotto spielen,
ab und zu ein Gläschen Wein,
dann wirst du immer glücklich sein

Wszystkiego naj...naj...Maju i głowa do góry...ta dwójka przed zerem nie jest jeszcze taka straszna:)

wtorek, 13 maja 2008

na głowie stanął świat

z serii "gdzie to my nie byłyśmy, czego to my nie widziałyśmy":)
juwenaliowe cyrki z Wyspy Słodowej... zasiadłyśmy na widowni przy punkowym Lechu
i podziwiałyśmy sprawność młodych osobników...tę sprawność, której nam brak:)


Rudy pan na planie pierwszym jest alegorią/symbolem/metaforą Nas :D
o jak błogo...

poniedziałek, 12 maja 2008

naturalnie

integracja z miejską naturą trwa...
łono natury oblegać zaczęłyśmy!! niedziela- wypad na łono, poniedziałek-przerwa na łonie z dwoma skutkami ubocznymi... jedna ofiara śmiertelna- wielka mrówa zgnieciona przez sylwiową teczkę, ogólną antyłonówkę przymuszoną do naturzenia... i mój nagi stóp lewej nogi został zaatakowany przez wróbla!! ja nie wiem, co ja , ptasia mama?? jak mnie gołąb nie potrąci to wróbel zaczepi...
ehh, to pewnie moje paznokcie tak działają:D (patrz niżej niżej:)

a to foto z naturzenia niedzielnego, z kupim zapachem w tle;)

bo my wciąż mamy 18 lat, taka moja mała manifestacja:)




niedziela, 11 maja 2008

moja mała Ojcowizna...

Oto moja Ojcowizna mała, do której wciąż wracać bym chciała,
gdzie brama wciąż otwarta: Zapraszamy Marta:)
gdzie słońce zawsze mnie ogrzeje, a wiaterek włoski owieje......

I powiedz Maju jak tu nie być domatorem sieniawsko żarskiej chatynki:P

sobota, 10 maja 2008

studentem fajnie być:)

"tańczę, ja tańczę na łące, przecież łąka to słońce"


na własnej skórze sprawdzałyśmy wczoraj przydatność gruntów miejskich do rozkoszowania się naturą...iii okazuję się, że w mieście też można rozkoszować się zielenią i świeżością trawy, promieniami słonecznymi malującymi na naszych ciałach czerwone pamiątki i piaskowym kurzem łaskoczącym w nosie, pozostawiającym czarnego wąsa:) ale nie ma to jak boruszyńska okolica, do której już prawie prawie docieram po długiej nieobecności:D
taki ze mnie miłośnik natury miejskiej jak z Marty domator:D domator, ale tylko w sieniawsko żarskiej chatynce:)

tak to się właśnie juwenaliowałyśmy teraz, co to by ominąć juwenalia z Dodą w roli głównej;)
fajnie być studentem:)

poniedziałek, 5 maja 2008

uwolnij laptoka

hjuston, wir haben ein Problem!! zgłoszenie przyjęte, panika na pokładzie, szublada się zacięła, laptok woła o pomoc, Mart panikę wszczyna, ogólne poruszenie, perspektywa miesiąca bez kompa nie przejdzie, już to wiemy...co robić??
na pomoc przychodzą silne dłonie kasztana, który prawie w mig rozstrzyga zagadkę...
listewka pod pseudonimem "to nie ja" nie daje się... łom (śrubokret:), młot (młoteczek) i jadymy...
zwycięstwo!! opuszczona listewka wyeliminowana z gry!! jesteśmy w domku, laptok uradowany yy uratowany:D uff:)

kasztan do spraw specjalnych do usług:)

niedziela, 4 maja 2008

majowo się porobiło...

Majowy majusiowy majeczkowy kasztanowy weekend...
czyli fotka z serii "gdzie to ja nie byłam, czego to ja nie widziałam" :)


i wtedy przyszedł Maj!! Maj- miesiąc bez narzekania!! obligatorisch!!
dla ciężkich przypadków opracowaliśmy wersję light - zawsze można stwierdzać fakty:)
ale uwaga!! czerwiec został ustanowiony miesiącem "bez stwierdzania faktów":D

buziaki łobuziaki:)

niedziela, 27 kwietnia 2008

wszystko kwitnie wkoło....

Tak!!! Oto nadeszła długo oczekiwana Pani Wiosna. Zazieleniła wszystko wkoło, nakazała świecić słoneczku i kwitnąć kwiatkom i miała taką siłę przebicia, że nawet bez jej już uległ ( przywędrował już także do naszego pokoju, by odurzać nas swoim zapachem). Widać ją na każdym kroku....ujawnia się również w postaci kolorowych torebek, bluzeczek.....a nawet w postaci kolorowych skarpetek:)


Budzi wiosna kwiaty,
nie żąda żadnej zapłaty.
Ileż się natrudzi,
by też zbudzić ludzi.
Pobudka ludzie, bo wkoło jest wesoło......:)

środa, 23 kwietnia 2008

wake up!


Die Leute, welche meinen,
Die Welt sei schlecht gemacht,
Sind nicht mit sich im reinen
Und gar noch nicht erwacht.


Ukradli krasnala!! nie ma Syzyfa...czy to znaczy, że można odpocząć, zaniechać, poddać się?? pewnie, że nie... Wszyscy jesteśmy Syzyfami:D Do boju bracia rodacy!!

niedziela, 20 kwietnia 2008

Szczęście

Ostatni wykład z psychologii dotyczący emocji skłonił mnie do rozważań nad szczęściem....pojęcie jakże znane a jednak przez nas różnie pojmowane...Krystyna Kunigiel-Jabłońska rozumie je w następujący sposób...

Szczęście

Co to jest szczęście ? - częste pytanie.
Odpowiedź złożona, ja jednak odpowiem,
bo dla mnie szczęściem, móc dawać coś z siebie
dla tych których kocham, i obcych w potrzebie.

Każda życzliwie wyciągnięta ręka,
uśmiech na twarzy i w oczach zmęczonych,
drobny gest wdzięczności - to przecież tak mało,
a znaczy tak wiele w szarej codzienności.

To dom rodzinny, ściany, cztery kąty
i jego progi przyjaźnie skrzypiące.
Po dniu pełnym zmagań, po trudach i znoju,
spieszymy do portu - oazy spokoju.

Szczęściem jest dzień jasny, co po nocy wstaje
i wieczór wytchnienia w gronie osób bliskichi
czyste sumienie, gdy bez żadnych wahań,
zapiszę spełnione uczynki - na zyski.

Szczęściem samo życie, które nam jest dane,
jeżeli rozważnie kierujemy sterem,
wszakże tyle piękna można dostrzec wokół
i tak dużo dobra, gdy dobro się sieje.

Daleko szukamy co mamy tak blisko,
wciąż się rozglądamy, chcemy z życia wszystko.
Tyle w świecie złego, zawiści i krzyku,
a szczęście przysiadło cichutko w kąciku.

" W życiu nie ma takiej chwili, abyśmy nie mieli wszystkiego, co potrzebne, aby czuć się szczęśliwymi. Pomyśl o tym przez minutę (...). Jeśli jesteś nieszczęśliwy, to dlatego, że cały czas myślisz raczej o tym, czego nie masz, zamiast koncentrować się na tym, co masz w danej chwili."

Musicie wiedzieć, że ciągłe odczuwanie szczęścia może spowodować utratę energii życiowej, więc ostrożnie...nic w nadmiarze:)...I pamiętajcie: " Szczęście to nie tylko to, co los daje, ale i to, czego nie zabiera".

wtorek, 15 kwietnia 2008

stało się

stało się to, czego od dawna się spodziewałam...w mojej wyobraźni już nie raz miało to miejsce więc chyba podziałało prawo Murphye'go...dostałam z gołębia!! ściślej z jego skrzydła!! ale jest plus, zawsze mogła to być jego kupa:)
(kupą dostałam jakiś miesiąc temu...ale z boruszyńskiego gołębia inaczej smakuje:P)

...małe rzeczy są cudowne...bliźniaczki ubrane w różowe rajstopki i zielone plecaki są cudowne, wielki czarny Got z bukietem wielkich czerwonych róż jest w pytkę i ten grajek, który za każdym razem śpiewa tą samą piosenkę SDMu też jest w pytkę!!

"anioły, bieszczadzkie, bieszczadzkie anioły, dużo w was radości i dobrej pogody...
anioły, anioły bieszczadzkie, gdy skrzydłem Cię tracą-już jesteś ich bratem..."

to jakaś aluzja chyba do tego gołębia:)

niewidzialna dłoń...

Witam!!! Oto i moja skromna osoba pojawiła się w końcu na tym blogu, by pozostawić jakiś pozytywny akcencik:)



" Niewidzialna dłóń ochroni mnie
od złego w czarny dzień"

sobota, 12 kwietnia 2008

cacy robacek

wyobraziłam sobie, że to ożyło i jest ich sporo wokół nas... wolę te wyimaginowane koniki!!


nie wiedziałam, że łzy mogą parować...zamiast kapać, spływać po policzkach, lać się strumieniami te się wzięły na sposób i parują...stąd ich brak... stąd też pieczenie gałków, wrr.

co byś zrobił widząc leżącego na ziemi człowieka?? może nie warto się zastanawiać, trzeba działać!!

piątek, 11 kwietnia 2008

tik takk

Gdybym była czasem, w miejscu bym nie stała...
gdyby wskazówka nie drgała, chyba bym oszalała:)

a oto "Uporczywość pamięci" Salvadora D. na żywo..

.






czwartek, 10 kwietnia 2008

o rety!! skarpety!! daj spokój!! rajstopy!!

twórczy co nie usłyszy, to zmyśli, wiadomo:)
matko, jeśli twórczy niekoniecznie jest inteligentnym,
to twórczy na pewno jest głuchy:)tak z tego wynika...


pod wpływem owej książki i owego zielonego "jabłkowego" eliksiru doznałam cudownej wizji...
słyszę konia, spokojny step...widzę go nawet, śliczny jest, lśniący, ten sam, którego widziałam na Rynku... i bryczka też jest i jest cudownie...i coo?? i Marta mówi, że to babka w szpilkach biegnie!! brrr, a było tak piknie...oby więcej takich wizji:)

wenn alle, dann alle

Definicja Imienin wg mnie - to piękny czas, który zwykle doceniany jest nieco po dwudziestce. Chyba powinniśmy za to dziękować naszym rodzicom (albo ich winić)... biedni zastanawiali się nad naszym imieniem, jak gdyby miało to wpływ na nasze życie... no właśnie!! co było pierwsze... imiona czy księgi imion??:D nie wiem, czy przed nadaniem imienia mojej córce/synowi wartałoby przeczytać jakie cechy mają owi posiadacze danego imienia czy działać pod wpływem impulsu i sprawić dziecku niespodziankę na starość:)... nie ważne;) to nasz pierwszy dzionn albo nocka:)

Szczęścia bez liku wszystkim Majom, Majeczkom, Majuniniom, Majątktom, Majkom:)
Piękne imiono nosim:)